Dzień zaduszny

Jest to jedna z tych opowieści w którą trudno uwierzyć dopóki analogiczne wydarzenie nie przydarzy się nam osobiście. Nawet często ja sam rozmyślam czy mi się to wszystko nie przewidziało, lecz prawda jest taka że wspomnienia z tego wydarzenia są nadto wyraźne by było inaczej. Był to dzień poprzedzający dzień wszystkich świętych w wielu zakątkach popularnie zwanym Halloween. Jak wiele podobnych osób tak i ja zdecydowałem dzień ten a rzeczowo ujmując wieczór spożytkować na odwiedzenie już umarłych znajomych. Udałem się więc na cmentarz by oczyścić groby, pomodlić się za zmarłych i powspominać dawne dzieje. Noc w tym okresie roku zapada już szybko więc kiedy doszedłem była już ciemna noc. Niemniej na cmentarzu nie było żadnych powodów do zmartwień. Wszędzie migotało mnóstwo zniczy a ludzi chodziło tu więcej niż na nie jednym straganie. Zacząłem więc szukać interesujących mnie grobów. Przy większości bliższych mi osób nie miałem kłopotu z ich odszukaniem. Zauważyłem iż byłem jednym z pierwszych osób co ich odwiedzili bowiem mnóstwo z nich niestety nie było w najlepszym stanie. Płyty były już brudne i przykryte mnogimi liśćmi, gałązkami i innymi drobiazgami. Odwiedzenie wszystkich miejsc pochówku sprzątanie nagrobków jak też mycie grobów zabrało mi nie mało czasu ale miałem poczucie porządnie spełnionego obowiązku. W końcu więc opuściłem cmentarz. Przez cały ten czas miałem uczucie iż jestem obserwowany ale ignorowałem je gdyż sądziłem iż po prostu jestem w dużym tłumie. Teraz aczkolwiek szedłem do mieszkania nie często uczęszczaną drogą i nikogo nie widziałem. Uczucie to jednak nie odchodziło. Wreszcie jednak dotarłem na klatkę schodową. Nieszczęśliwie światło i winda nie funkcjonowała a czekała mnie wspinaczka na 9 piętro. Wyruszyłem więc na górę. Już jednakże po kilku stopniach zauważyłem kątem oka ze za mną przemieszcza się jakieś nieduże źródło światła. Moment później dostrzegłem najprawdziwszą na świecie upiora. Transparentna, mieniąca się lekko luminescencją o twarzy tak zdeformowanej i nieludzkiej ze przez chwile tylko stałem w przerażeniu. Po czym jak szybko się dało uciekłem do swojego mieszkania. Pozostałą cześć nocy zaś nie zmrużyłem oczu ani na chwile.

Tags: , ,

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.